Ciekawa konferencja

 

            W dniach 9-11 października 2007, w łódzkiej Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej, odbyła się międzynarodowa konferencja „Tożsamość społeczno-kulturowa głuchych”. Poniżej przedstawię kilka poruszonych na niej zagadnień.

            Pierwsze referaty dotyczyły Europejskiej Unii Głuchych, która niedawno zmieniła siedzibę i obecnie mieści się w Brukseli oraz Światowej Federacji Głuchych. Ta ostatnia powstała w roku 1951 w Rzymie. Zrzesza 127 państw członkowskich. Federacja aktywnie działa na rzecz podniesienia statusu języka migowego, lepszej edukacji osób niesłyszących, zwiększenia ich dostępu do informacji i usług, respektowania ich praw - zwłaszcza w krajach rozwijających się – oraz powoływania organizacji krajowych. Jej dziełem jest również stworzenie międzynarodowego języka migowego. W lipcu tego roku, w Madrycie, odbył się XV kongres federacji, którego hasło przewodnie brzmiało: „Prawa człowieka przez języki migowe”. W Europie na jednego tłumacza języka migowego przypada stu głuchych. W Polsce jest zaledwie dwustu tłumaczy, podczas gdy w Finlandii 250 a w Niemczech 600. Na kongresie powstała komisja ds. kobiet. Tuż przed rozpoczęciem obrad kongresu, pod Madrytem zorganizowano tygodniowy obóz młodzieży Federacji. Wykładowcami były wyłącznie osoby głuche. W wielu krajach nie ma organizacji skupiających niesłyszącą młodzież. Obóz był więc wspaniałą okazją do wymiany doświadczeń, poznania różnych kultur, zawarcia przyjaźni i nauki bycia dobrym przywódcą.

            W ramach łódzkiej konferencji Stepana Siruckowa przedstawiła sytuację niesłyszących w Czechach. Badania słuchu noworodków przeprowadza się tam wyłącznie w większych miastach. W kraju istnieje tylko jedna poradnia wczesnego wspomagania. Do drugiego roku życia dziecko ma prawo otrzymać tylko jeden aparat pudełkowy. Dzięki zmianie przepisów, od tego roku implanty są bezpłatne. Na rzecz głuchoniewidomych aktywnie działa stowarzyszenie Lorm. Dla głuchoniewidomych dzieci stworzono przedszkole oraz oddział w szkole podstawowej. Od kilku lat głuchoniewidomi, w celu poprawy własnego bezpieczeństwa i odróżnienia się od niewidomych, zamiast białych lasek używają białoczerwonych. Pod naciskiem głuchoniewidomych przygotowano nowelizację ustawy o języku migowym. Do tej pory była tylko fikcją. Jako że brakowało przepisów wykonawczych, każda szkoła czy inna placówka musiała sama znaleźć środki na opłacenie tłumaczy. W roku 1992 na Akademii Teatralnej utworzono nowy kierunek studiów - dramaturgię artystyczną niesłyszących. Część absolwentów tego kierunku założyła własny teatr. Natomiast od 9 lat w Pradze można studiować język migowy. Większość studentów stanowią osoby słyszące. Od niedawna, także w Pradze, głusi są kształceni w zawodzie technika dentystycznego.

            Niesłyszący są aktywni również na Węgrzech. Nie ma tam podziału na głuchych i słabosłyszących. Organizacje pozarządowe ze sobą współpracują i wspólnie działają na rzecz środowiska. W celu propagowania wśród niesłyszących dzieci poprawności językowej i zachęcenia ich do nauki, organizuje się dla nich konkursy ortograficzne oraz języka migowego.

            Wiele miejsca na konferencji poświęcono kwestii integracji głuchej młodzieży. Często ma ona problem ze zdefiniowaniem swojej tożsamości. Tożsamość kształtuje się jedynie w relacji z drugą osobą. Istotną rolę odgrywa więź z matką i przeżywanie przez nią niepełnosprawności dziecka. Większość niesłyszącej młodzieży ma trudności z utożsamieniem się z głuchymi. Część tej grupy młodych przybiera więc tożsamość osoby słyszącej. Trudno jest zwłaszcza tym, którzy mają słyszących rodziców. Są oni zwykle nadopiekuńczy i starają się ingerować w życie swojego dziecka. Dlatego żyje ono zazwyczaj tylko w świecie słyszących. Większość słyszących matek nie odpowiedziała na zawarte w ankiecie pytanie o kontakty z niesłyszącymi. Niektórzy niesłyszący w młodości decydują się na nawiązanie kontaktu z innymi głuchymi. Jednak w żadnym z tych dwóch światów – osób słyszących i osób głuchych - nie czują się dobrze. Niesłyszący nieznający języka migowego często są odrzucani przez głuchych. Problem ten dotyczy także osób zaimplantowanych.

            W tej skomplikowanej sytuacji bardzo cenna i godna naśladowania okazuje się inicjatywa radomskiego Specjalistycznego Ośrodka Diagnozy i Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży z Wadami Słuchu. Opracowano tam autorski program pracy z młodzieżą z uszkodzonym słuchem „Lepiej rozumiem siebie i odważnie idę w świat”. Jest on przeznaczony dla osób w wieku 12-19 lat. Zajęcia grupowe odbywają się raz w miesiącu. Uczą m.in.: poznania siebie, nabycia kompetencji komunikacyjnych, wypowiadania się na forum, asertywności, poznania swoich mocnych stron i ograniczeń, otwarcia się na innych, słuchania ich oraz rozumienia ich potrzeb. Program obejmuje też zajęcia logopedyczne, indywidualne spotkania z psychologiem, rozmowy z rodzicami, kontakty ze szkołami, rajdy i wycieczki ze słyszącymi kolegami oraz turnusy rehabilitacyjne związane z realizowaną w danym roku tematyką zajęć.

            Jedną z sesji poświęcono zagadnieniom lingwistycznym. Była mowa zarówno o języku migowym, jak i o językach fonicznych. Beata Gulati z Akademii Podlaskiej ciekawie opowiadała o swoich doświadczeniach z nauczania niesłyszących studentów angielskiego. Do niedawna studenci z uszkodzonym słuchem byli uważani za niezdolnych do uczenia się języków obcych. Z zajęć więc po prostu ich zwalniano. Dopiero w roku 2001 wprowadzono ustawę przyznającą im prawo do nauki języków obcych. Niesłyszący zwykle osiągają w nich dużo lepsze wyniki niż w nauce polskiego. Polskiego uczą się, by dorównać słyszącym, natomiast angielski jest dla nich oknem na świat. Mają więc znacznie większą motywację. Na zajęcia zapraszani są mówiący w tym języku cudzoziemcy. Ułatwieniem jest także odpowiednia metodologia. Grupy nie przekraczają dwunastu osób. W zajęciach zazwyczaj uczestniczy tłumacz języka migowego, który – w celu zaprezentowania poprawnej wymowy – stosuje też daktylografię. Dużo pomoc stanowią interaktywne tablice. By móc z nich skorzystać, materiały najpierw trzeba zeskanować. Tablica jest podłączona do komputera i multimedialnego rzutnika. Starte z niej informacje zapisane są w pamięci komputera. W analogiczny sposób powinno się uczyć języka polskiego, gdyż dla głuchych nie jest on językiem ojczystym, ale obcym. Jedyną, w pełni dostępną im formą komunikacji, jest język migowy. Obecnie na Akademii Podlaskiej studiuje 101 osób z dysfunkcją słuchu. Uczelnia posiada pracownię logopedyczną, w której prowadzone są zajęcia z lektoratu języka polskiego oraz indywidualna terapia logopedyczna.

            Część wykładów na konferencji została przedstawiona w języku migowym. Na język foniczny przekładali je tłumacze lub osoby niesłyszące. Prelegentom można było zadawać pytania, z czego kilkakrotnie skorzystałam. Jako że poruszono także temat duszpasterstwa, miałam okazję opowiedzieć o rekolekcjach organizowanych dla podopiecznych TPG. Joanna Łazowska-Szczecińska podzieliła się swymi odczuciami ze spotkania w USA z głuchoniewidomym księdzem Cyrilem Axelrodem. Urodził się głuchy w żydowskiej rodzinie w RPA. Jego dziadek był rabinem. Cyril późno zaczął chodzić. Do dziewiątego roku życia nie mówił. W katolickiej szkole dla głuchych nauczył się angielskiego. W wieku 23 lat został ochrzczony. Na uniwersytecie Gallaudeta studiował psychologię i filozofię. Będąc już księdzem, na skutek zespołu Ushera zaczął tracić wzrok. Obecnie nie widzi prawie nic. W wielu krajach pomaga w organizowaniu duszpasterstw głuchoniewidomych. W Afryce i Chinach stworzył ośrodki wsparcia dla niepełnosprawnych. Dla potrzeb Chin, gdzie nie wolno dotykać cudzych rąk, opracował metodę migania do twarzy. Obecnie przebywa w Wielkiej Brytanii, służąc tamtejszym głuchoniewidomym. W roku 2005 wydał swoją autobiografię „And the journey begins” („I zaczyna się podróż”(.

            Równolegle z konferencją odbywał się w Łodzi II Europejski Festiwal Sztuki Osób Niesłyszących. Publiczność mogła m.in. zobaczyć wystawę fotografii, spektakl „Sklepy cynamonowe” przygotowany w formie pantomimy, taniec migany w wykonaniu Węgrów, poezję miganą prezentowaną przez aktorkę Olgę Bończyk oraz wyszaleć się na dyskotece prowadzonej przez niesłyszących DJ-ów z Londynu.

            Początkowo moja obecność na konferencji wywołała zdziwienie. Usłyszałam nawet dobiegający z tyłu szept jakiejś pani: „Wiecie, że na sali jest osoba niewidoma?”. W konferencji uczestniczyłam bez przewodnika. Dzięki temu poznałam wiele sympatycznych osób, zarówno słyszących, jak i głuchych. Zawsze mogłam liczyć na ich pomoc. W tym gronie znalazła się także pani Kajetana Maciejska-Roczan, która kieruje mazowieckim oddziałem PZG i jest też w zarządzie Europejskiej Unii Głuchych. Miło nam się rozmawiało. Pani Roczan zamierza aktywnie się włączyć w pracę na rzecz głuchoniewidomych na terenie swojego województwa.

            Na informację o konferencji trafiłam w ostatniej chwili, szukając czegoś w Internecie. Mimo że termin zgłoszeń upłynął z końcem sierpnia, dzięki życzliwości Piotra Kowalskiego z łódzkiego oddziału PZG mogłam wziąć w niej udział. Wiele się dzięki niej nauczyłam, poznałam ciekawych, wartościowych ludzi. Oni dowiedzieli się o działalności TPG, a ja trochę bliżej poznałam problemy niesłyszących. Spotkanie było więc bardzo owocne i cieszę się, że mogłam w nim uczestniczyć. Do domu wróciłam z problemami słuchowymi, ponieważ nabawiłam się zapalenia prawego ucha. Okazuje się więc, że powiedzenie „Kto z kim przestaje, takim się staje” czasami jednak się sprawdza.

 

Hanna Pasterny

Absolwentka romanistyki, studentka podyplomowej logopedii

 

Dłonie i Słowo, kwartalnik Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym,
październik-grudzień 2007