Jestem niewidoma. Dzięki temu, że wygrałam konkurs „Interpelacja lepsza niż manifestacja”, w kwietniu 2004 zaczęłam pracę dla biura posła Andrzeja Markowiaka.

            W tym okresie wspólnie podjęliśmy liczne działania na rzecz osób niepełnosprawnych. Oto kilka przykładów.

  1. W czerwcu 2004, dla niewidomych i niedowidzących mieszkańców Jastrzębia Zdroju oraz okolic, zorganizowaliśmy pokaz udźwiękowionych telefonów komórkowych. Zostali też na niego zaproszeni przedstawiciele wszystkich operatorów.
  2. Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Infrastruktury, od kwietnia 2004 niewidomi i niedowidzący klienci Telekomunikacji Polskiej powinni mieć możliwość otrzymywania dodatkowych faktur w brajlu, druku powiększonym lub w wersji elektronicznej. Jako że Telekomunikacja zwlekała z dostosowaniem się do tego wymogu, 27 czerwca 2004 wystosowaliśmy do niej w tej sprawie pismo. Interwencja okazała się skuteczna.
  3. Pragnąc, by mówienie o równouprawnieniu i antydyskryminacji nie było tylko teorią, w styczniu bieżącego roku zwróciliśmy się do Wiesława Roli – prezesa Radia Katowice – prosząc o dokonanie zmian na internetowej stronie tej rozgłośni, dzięki czemu stałaby się dostępna także dla osób niewidomych.
  4. W grudniu 2004 i styczniu 2005, chcąc pomóc Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu dla Niesłyszących i Niedosłyszących w Raciborzu, rozpoczęliśmy poszukiwania fundacji, które mogłyby go wesprzeć. Z kilkoma udało się nawiązać kontakt.
  5. 12 stycznia 2005 u prezydenta Wodzisławia Śląskiego zorganizowano spotkanie z wiceministrem polityki społecznej Leszkiem Zielińskim, pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych. Zwiedził on również ośrodek rehabilitacyjny w Raciborzu.

 

Zapewne znajdą się osoby, które po przeczytaniu tych informacji stwierdzą, że w kampanii wyborczej wykorzystuje się biednych niepełnosprawnych, a ja zostałam zatrudniona w ramach reklamy Kilkakrotnie słyszałam już takie opinie. Nie macie racji. Czasami niektórzy posłowie pomagają w jakiś sposób niepełnosprawnym. Niestety, z moich obserwacji wynika, że jest to robione tylko wtedy, gdy ma się pewność, że będzie o tym głośno w mediach (przynajmniej lokalnych) lub będą się z tym wiązały inne korzyści, np. wzrośnie ich poparcie. Nie słyszałam jednak o ani jednym parlamentarzyście, który odważyłby się zatrudnić osobę niepełnosprawną. Jeśli nawet kierowałaby nim tylko chęć zaistnienia i zareklamowania się, nie widzę w tym nic złego. On uchodziłby za człowieka otwartego, natomiast środowisko niepełnosprawnych również by skorzystało, gdyż dzięki poparciu posła, znacznie łatwiej jest niektóre, ważne dla tej grupy sprawy załatwić.

      Ja dostałam pracę bez udziału mediów i nie w okresie przedwyborczym, lecz w momencie, gdy do końca kadencji Sejmu było jeszcze dużo czasu. Inne działania na rzecz niepełnosprawnych także były podejmowane wtedy, gdy była taka potrzeba, a nie dopiero w chwili, gdy po wygranym przeze mnie jastrzębskim dyktandzie przez kilka dni interesowali się nami dziennikarze. Właśnie dlatego napisałam ten tekst. Udało mi się też przekonać posła Markowiaka do zamieszczenia go tutaj. Jako że dla niepełnosprawnych zrobił naprawdę dużo, uważam, że trzeba poinformować o tym wyborców i po prostu się swoimi osiągnięciami pochwalić.

 

Kurier Regionalny