Radość odkrywania

 

Poznawanie nowych krajów poszerza horyzonty, a spotkanie z drugim człowiekiem może się okazać fascynującym odkryciem. Są o tym przekonani uczestnicy międzynarodowych warsztatów „Radość z aktywności. Jak zostać asystentem osób z dysfunkcją wzroku w aspekcie wielokulturowym”. Zorganizowała je w czerwcu br. Fundacja Credo z Katowic, a sfinansowała agencja Grundtviga w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”.

 

Do udziału w warsztatach zaprosiliśmy osoby w wieku 50+ z całej Europy. W szczęśliwej dwunastce zakwalifikowanych znaleźli się Brytyjczycy, Włosi, Finowie, Islandki, Słowenka, Belgijka i Francuz. W grupie byli nauczyciele, pielęgniarka, pracownica społeczna, pani z uczelnianego biura ds. osób niepełnosprawnych, farmaceutka, policjantka, menedżer, przewodniczka turystyczna i emerytowany księgowy. Tak duży przekrój, nie tylko kulturowy, okazał się atutem – mówi z przekonaniem Edyta Słapik, dyrektorka Credo. W formularzu rekrutacyjnym zapytaliśmy kandydatów, dlaczego chcieliby uczestniczyć w naszych warsztatach. Motywy były bardzo różne: chęć poznania rzeczywistych potrzeb niewidomych, pragnienie zrozumienia niewidomego sąsiada i tracącej wzrok przyjaciółki, nauczenie się asystowania im, nabycie kompetencji przydatnych w pracy z niewidomymi uczniami, poznanie alfabetu brajla, zdobycie pomysłów na włączanie osób niepełnosprawnych w życie parafii, wyspecjalizowanie się jako przewodnik turystyczny dla osób niepełnosprawnych i starszych, zainteresowanie nordic walkingiem i audiodeskrypcją, ale też Polską, przełamanie nieśmiałości i własnych uprzedzeń, możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w posługiwaniu się językiem angielskim, rozgrzewka przed wyjazdem na kilkutygodniowy zagraniczny wolontariat dla seniorów.

 

Oswajanie inności

Zaproponowałam Fundacji, by do zgłaszania się zachęcać także osoby z zespołem Aspergera. Jest to zaburzenie ze spektrum autyzmu. Charakteryzuje się m.in. trudnościami w nawiązywaniu kontaktów, problemami w komunikacji niewerbalnej, w rozumieniu ironii, żartów, częste są również różnego rodzaju nadwrażliwości. Do zaproszenia osób z tą niepełnosprawnością zainspirowała mnie przyjaźń z prof. Marion Hersh z Uniwersytetu Glasgow, która jest bohaterką mojej książki „Tandem w szkocką kratkę”. Powiedziała mi kiedyś, że kontakt z niewidomymi jest dla niej znacznie łatwiejszy, gdyż nie oczekują, by na nich patrzyła. Dzięki Marion poznałam osoby z zespołem Aspergera w różnych krajach. Mimo że wiele z nich ma wyjątkowe umiejętności i talenty, często mają problemy w relacjach społecznych i ze znalezieniem pracy. Poza tym zarówno dla nich, jak i dla nas niewidomych, bardzo istotne jest słowo, a komunikacja niewerbalna jest dla nas dostępna tylko w pewnym zakresie. Sporo ludzi z zespołem Aspergera wyraziło zainteresowanie naszymi warsztatami, ale z powodu kryterium wiekowego wzięły w nich udział tylko dwie osoby z Wielkiej Brytanii.

Na początku roku poprosiliśmy aktywne osoby niewidome, by krótko opisały swoją codzienność, czym się zajmują i rolę asysty w ich życiu. Pozytywnie odpowiedziało czterech respondentów. Ich teksty przetłumaczyliśmy na angielski i wysłaliśmy uczestnikom, by jeszcze przed przyjazdem mogli się oswoić z tą tematyką. „To była bardzo ciekawa lektura. Szkoda, że nie poznaliśmy wszystkich autorów” – stwierdziła Giuliana z Włoch. Wielu uczestników nie miało wcześniej kontaktów z niewidomymi. Belgijka powiedziała mi, że gdy się spotkałyśmy, bardzo zaskoczyło ją to, że nie widzę, bo wcześniej sporo mejlowałyśmy i szybko odpowiadałam na jej pytania.

 

W tandemie raźniej

Warsztaty rozpoczęliśmy zajęciami z komunikacji. To był ważny element, który zintegrował uczestników, dzięki czemu poczuli się pewniej i nabrali do siebie zaufania, co było istotne, ponieważ później czekało ich sporo ćwiczeń, które wymagały zasłonięcia oczu. Duże emocje wzbudziły zajęcia z orientacji przestrzennej. Każdy miał okazję założyć gogle i przećwiczyć chodzenie z przewodnikiem. Nasi goście nauczyli się też, jak niewidomym opisywać trasę i na jakie punkty orientacyjne należy zwrócić uwagę. Po tej praktycznej rozgrzewce nadszedł czas na nordic walking. Szkolił nas Paweł Piechowicz z Poznania, niewidomy twórca uprzęży do nordic walkingu. Niewidomy i jego przewodnik zakładają szelki. Osoba z tyłu idzie jakby wąskim korytarzem, mając po obu stronach gumowe liny łączące ją z przewodnikiem. Lina jest długa, co pozwala na zachowanie między nimi odpowiedniego dystansu. Szybki spacer w uprzęży sprawił mi dużą przyjemność. Dzięki linom czułam się bezpiecznie, a jednocześnie swobodnie. Byliśmy również na wycieczce w górach, gdzie nasze ambitne plany pokrzyżował upał, chłodziliśmy się w basenie i jeździliśmy na tandemach. - Jazda na tandemie, chodzenie po górach z osobą niewidomą czy nordic walking w parach to dla mnie świetne rozwiązanie. Nie lubię rajdów rowerowych, ale nie przepadam też za samotną jazdą, bo nie mam z kim porozmawiać. W tandemie jest super – cieszy się jeden z uczestników.

Była także część kulturalna: warsztaty i wystawa w Muzeum Śląskim dostosowane do potrzeb i możliwości osób z dysfunkcją wzroku, wysłuchaliśmy koncertu niewidomej pianistki Kai Kosowskiej, byliśmy na projekcji „Imagine” oraz na pokazie filmu z audiodeskrypcją „Chopin. Pragnienie miłości”. W Dziale Integracyjno-Biblioterapeutycznym Biblioteki Śląskiej uczestnicy poznali podstawy brajla i zaznajomili się z tyflosprzętem. Na koniec wszyscy otrzymali certyfikaty i indywidualne listy od europosła prof. Jerzego Buzka.

 

Okiem uczestnika

Goście zgodnie podkreślali, że dużo się nauczyli, a nową wiedzę i umiejętności wykorzystają w swoich krajach. - Nie jestem zbyt aktywna fizycznie, ale po powrocie do Anglii zacznę ćwiczyć, ponieważ na warsztatach odkryłam, że dzięki temu dużo lepiej się czuję. Najważniejszym doświadczeniem było dla mnie to, że osoby niewidome były w grupie trenerów i że poznałam Marion i Petera – uczestników z zespołem Aspergera. Dla przeciętnego człowieka niepełnosprawności niewidoczne są jeszcze trudniejsze do zrozumienia niż fizyczne czy sensoryczne, więc włączenie do grupy osób z zespołem Aspergera uważam za duży atut. Pochodzę ze Sierra Leone. Gdy przejdę na emeryturę, chciałabym wrócić do Afryki jako wolontariuszka. Przydadzą mi się więc umiejętności, które zdobyłam na Śląsku – podsumowuje Gwen. - Na razie zachwycam się Polską i zamęczam znajomych opowieściami na temat warsztatów i otwartych, uważnych na nasze potrzeby organizatorów - dodaje. Marie-Claire o pobycie w Polsce mówi tak: - Oczywiście nauczenie się tych wszystkich technik było ważne i przydatne, lecz zapamiętam też przyjazną atmosferę, pogaduszki i pomaganie sobie nawzajem. Miałam wrażenie, że od dawna się znamy. Joninę z Islandii do udziału w warsztatach namówiła koleżanka. - Po raz pierwszy uczestniczyłam w międzynarodowym wydarzeniu i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ze wstydem przyznaję, że początkowo byłam sceptycznie nastawiona do uczestników z zespołem Aspergera i niewidomych. Dzięki warsztatom szybko pozbyłam się uprzedzeń i stereotypowego myślenia, wiele się nauczyłam i nabrałam pewności siebie. Marion doceniła, że uwzględniliśmy jej potrzeby wynikające z niepełnosprawności. Ma dużą nadwrażliwość na światło i dźwięki. Zazwyczaj posiłki jadła więc w osobnym pomieszczeniu, z jednym lub dwoma członkami grupy. Z goglami na oczach wytrwale doskonaliła brajla, także podczas zajęć z komunikacji, które niezbyt się jej podobały. Wprawiła mnie w osłupienie, gdy po krótkim treningu bez problemu czytała palcami wyrazy w książce. Peter również przyłożył się do nauki brajla. Mile wspomina spacer po Krakowie ze słabowidzącym studentem, który odebrał go z lotniska. - Podobał mi się też pokaz z audiodeskrypcją. Odkryłem, że jest pomocna nie tylko dla niewidomych, ale także dla osób autystycznych. Pomogła mi zrozumieć bardzo interesujący film o jednym z moich ulubionych kompozytorów. Ostatni raz byłem za granicą dwanaście lat temu. Szkoda, że warsztaty trwały tylko sześć dni – mówi.

Od strony organizacyjnej wsparł nas Polski Związek Niewidomych i Biblioteka Śląska. Zainteresowane były też pojedyncze osoby niewidome, które towarzyszyły nam na basenie oraz podczas innych aktywności. Liczyłam na większe zaangażowanie niewidomych, zwłaszcza że oferowaliśmy pomoc w dotarciu na miejsce. Szkoda, że w górach nie było tylu niewidomych, ilu widzących przewodników. Tym bardziej dziękuję osobom i instytucjom, które nam pomogły.

 

Pochodnia, sierpień 2013